sobota, 27 czerwca 2020

"Coś" John W. Campbell - RECENZJA

Jakiś czas temu postanowiłem, że stopniowo będę przybliżał sobie twórczość pisarzy, którzy kładli podwaliny pod gatunek science fiction. Cofając się w czasie do początków tego gatunku zauważyłem, jak cienka granica dzieliła raczkujące science fiction od literatury grozy. Stwierdziłem również, że chociaż mój czytelniczy dorobek wydaje mi się być dość bogaty, to zdecydowanie brakuje w nim horrorów. Dlatego też oprócz poznawania klasyków sci-fi stopniowo poznaję i klasyków literatury grozy.

    „Coś” opowiada historię ekspedycji naukowej na Antarktydzie. Podczas badań naukowcy natrafiają na dziwny obiekt spoczywający pod grubą warstwą lodu. Nie spodziewają się, że zamarznięta istota znaleziona wewnątrz pojazdu mogła przeżyć. Istota nie dość, że przerażająca swoją nieziemskością to jeszcze zdolna przyjąć wygląd dowolnego żyjącego organizmu wraz z jego wiedzą i wspomnieniami.

    Autor w ciekawy sposób ukazuje zachowanie ludzi, którzy zaczynają powątpiewać czy pozostali członkowie ekspedycji są tymi za kogo się podają. W ciasnych i dusznych pomieszczeniach zaczyna powoli pełzać panika i paranoja. Niektórzy bohaterowie przechodzą załamanie nerwowe. Zaczyna się wielkie polowanie. Jednak warto wspomnieć o tym, że w sumie nie ma pewności, czy pozaziemska istota ma niecne zamiary. Jest wielce prawdopodobne, że pewne jej zachowania są skutkiem czynów ludzi. Rodzi się również kolejne pytanie: czy tak naprawdę znamy ludzi z naszego otoczenia? Czy jesteśmy pewni, że wszystko to co wiemy o kimś bliskim jest prawdą a nie maską skrywającą prawdziwe oblicze? Czy ta obca inteligencja z „Coś” aby na pewno aż tak różni się od nas?

sobota, 2 maja 2020

"Wśród gwiazd" Brandon Sanderson - RECENZJA

Brandon Sanderson należy do grona moich ulubionych pisarzy. Swoją przygodę z jego twórczością rozpoczynałem od „Z mgły zrodzonego” a niedawno zostałem oczarowany „Drogą Królów”. W zeszłym roku dzięki „Do gwiazd” przekonałem się, że Sanderson równie dobrze radzi sobie z książkami skierowanymi do trochę młodszego czytelnika. Przygody Spensy i M-Bota bardzo przypadły mi do gustu a książkę pochłonąłem w dwa wieczory. Dlatego też, ciekaw dalszych losów eskadry pilotów nie powstrzymywałem się zbyt długo przed sięgnięciem po „Wśród gwiazd”.

    Ataki Krelli na planetę zamieszkaną przez ludzi nasilają się. Naukowcy na jednej z platform otaczających Detritusa odkrywają nagranie ukazujące ostatnie chwile życia ich wcześniejszych mieszkańców, które zamiast cokolwiek wyjaśnić powoduje, że przeszłość staje się jeszcze bardziej zagadkowa. Spensa ratuje przed rozbiciem się statek z pilotką pochodzącą z obcej cywilizacji. Trudno wyobrazić sobie lepszą okazję do przeniknięcia za linię wroga. Spensa dzięki zaawansowanej technologi M-Bota przybiera postać obcej i niczym Hans Kloss wyrusza aby zdobyć tajemnicę hipernapędu.

    Od momentu zakończenia „Do gwiazd” do chwili rozpoczęcia akcji „Wśród gwiazd” nie mija wiele czasu. Dlatego też nie należy liczyć na to, że w zachowaniach bohaterów zajdą jakieś zmiany. Spensa dalej nie potrafi utrzymać języka za zębami i podczas misji na terenie należącym do Zwierzchnictwa popełnia kilka gaf, które tylko cudem jej nie demaskują. Zwłaszcza, że na stacji „Wśród gwiazd” Spensa dostaje szoku widząc tłumy istot spokojnie sobie żyjących, wychowujących dzieci czy chodzących na zakupy. Rasa Krelli to tylko wierzchołek góry lodowej. M-Bot z kolei wciąż próbuje odpowiedzieć na pytanie czy jest istotą żywą. Jednak wszelkie testy są hamowane przez protokół w jego oprogramowaniu, który za każdym razem gdy sztuczna inteligencja próbuje zrobić coś z nim niezgodnego powoduje zawieszenie i kilkuminutowy restart M-Bota.

piątek, 10 kwietnia 2020

"Pan Światła" Roger Zelazny - RECENZJA

Jakiś czas temu wziąłem sobie za cel aby stopniowo poznawać twórczość pisarzy uznawanych przez czytelników za najważniejszych  autorów gatunku science fiction. Do grona takich "klasyków" gatunku bezapelacyjnie należy Roger Zelazny. "Pan Światła" nie jest moim pierwszym spotkaniem z dorobkiem Zelaznego. Na swoim czytelniczym koncie mam pięć tomów "Kronik Amberu" wchodzących w skład cyklu nazywanego niekiedy "Kronikami Corwina". Chociaż nie było to do końca udane spotkanie to jednak postanowiłem dać Zelaznemu jeszcze jedną szansę i sięgnąłem po "Pana Światła"

"Pan Światła" zabiera nas na obcą planetę. Wieki temu ekspedycja z Ziemi skolonizowała ten świat i przejęła technologię istot go zamieszkujących. Umożliwiło im to zmodyfikowanie swoich ciał i osiągnięcie wręcz boskich atrybutów. Członkowie ekspedycji przyjmują postać bóstw z hinduskiej mitologii i zaczynają sprawować swoje bezwzględne rządy. Jednak jeden z Pierwszych, posiadający wiele imion ale lubiący jak nazywa się go Samem, postanawia zburzyć panujący porządek i udostępnić zdobycze techniki społeczeństwu żyjącemu w czasach przypominających późne średniowiecze. Budda wypowiada wojnę bogom.

niedziela, 29 marca 2020

"Wydech" Ted Chiang - RECENZJA

Literatura science - fiction zajmuje dość istotne miejsce w moim życiu. Całkiem niedawno przy okazji robienia małej reorganizacji swojej biblioteczki uświadomiłem sobie jak wiele książek należących do tego gatunku leży na moich półkach. Jednak pomimo faktu posiadania i przeczytania dość pokaźnej liczby powieści science fiction to ciągle dowiaduję się jak wiele ciekawych pozycji jeszcze przede mną.

    Nie będę czarował i twierdził, że Ted Chiang i jego twórczość była mi znana wcześniej, bo tak nie było. Po „Wydech” nie sięgnąłem również dzięki rekomendacji jakiej książce udzielił Barack Obama. To przede wszystkim świetna okładka sprawiła, że książka ta zwróciła ku sobie moją uwagę. Kiedy później chcąc dowiedzieć się czegoś więcej o tej pozycji odkryłem jak wiele prestiżowych nagród otrzymały teksty Chianga postanowiłem, że koniecznie muszę je poznać.

    „Wydech” to zbiór dziewięciu niezwykłych opowiadań. Książkę rozpoczyna „Kupiec i wrota alchemika”. Tekst ma charakter przypowieści i jest przyczynkiem do rozważań na temat podróży w czasie oraz paradoksów i konsekwencji jakie mogą ze sobą nieść.

    Tytułowy „Wydech” to opowieść przepełniona uczucie beznadziejności. Akcja jej ma miejsce w świecie przypominającym pudełko z chromu. Główny bohater „Wydechu” dokonuje przypadkowego odkrycia. Każdy wydech powietrza przybliża jego świat do zagłady. Wyrównujące się ciśnienie powoduje powolne zatrzymywanie mechanizmów napędzających mózgi istot zamieszkujących ten klaustrofobiczny świat.

czwartek, 12 marca 2020

"Niewidzialny człowiek" Herbert George Wells - RECENZJA

Jakiś czas temu postanowiłem, że systematycznie będę przybliżał sobie twórczość autorów nazywanych „klasykami” jeżeli chodzi o gatunek fantasy i science-fiction.  Dlatego też kwestią czasu pozostawało to kiedy sięgnę po książkę napisaną przez Herberta Georga Wellsa. Mój pierwszy wybór padł na najbardziej popularną powieść tego pisarza - „Wojnę Światów”. Co tu dużo mówić, pomimo upływu lat to książka ta wciąż potrafi oczarować czytelnika. Kiedy więc nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka ukazał się „Niewidzialny człowiek”, postanowiłem nie tracić czasu i zapoznać się z tą krótką powieścią.

    Senny spokój pewnej małej, angielskiej miejscowości zostaje zburzony przez pojawienie się w miejscowej gospodzie tajemniczego człowieka. Mężczyzna ten zakrywa każdy centymetr swojego ciała ubiorem a jego twarz szczelnie opleciona jest bandażami. Zachowanie tego człowieka również pozostawia wiele do życzenia. W stosunku do właścicieli gospody jest niecierpliwy, opryskliwy a momentami wręcz agresywny. Takie postępowanie w połączeniu z niecodziennym wyglądem potęguje jeszcze bardziej ciekawość miejscowych. Kwestią czasu pozostaje więc kiedy nagromadzone emocje eksplodują a konsekwencje tej chwili odczują ludzie w promieniu wielu kilometrów.

    „Niewidzialny człowiek” to powieść grozy z elementami science-fiction. Autor nie tylko w ciekawy sposób wyjaśnia pod kątem naukowym samo zjawisko niewidzialności ale i również stara się odpowiedzieć na pytanie jakie konsekwencje ze sobą niesie. Myślę, że każdy z nas chociaż przez chwilę w dzieciństwie chciał być niewidzialnym. Jednak czy ktoś zastanowił się nad negatywnymi skutkami tego zjawiska? Aby być niewidzialnym nie można nosić żadnej odzieży, mało tego każdy zjedzony przez nas posiłek staje się widocznym. Można sobie wyobrazić jak nieprzyjemnie wygląda cały proces trawienia. Mało tego sam fakt niewidzialności może powodować zmiany w psychice człowieka. W przypadku tytułowego Niewidzialnego Człowieka, spowodowało to nie tylko chęć czynienia przez tą osobę zła ale wręcz spotęgowało poczucie wyjątkowości i chęci sprawowania niczym nieograniczanej władzy nad zwykłymi ludźmi.

poniedziałek, 2 marca 2020

"Pan Światła" Roger Zelazny - ZAPOWIEDŹ

Magiczna powieść science fiction, w której postapokalitycznym światem odległej planety zawładnęli mściwi hinduistyczni bogowie…

Ziemia jest daleko. Na skolonizowanej planecie grupa ludzi zyskała kontrolę nad środkami techniki i zyskała nieśmiertelność. Teraz rządzą tym światem jako bogowie hinduistycznego panteonu – Brahma, Kali, Kriszna, a także ten tego, którego kiedyś nazywali Buddą, a który teraz odważa się wystąpić przeciwko ich tyranii, i nazywa się Mahasamatmanem, Poskromicielem Demonów, Panem Światła.

Wyobraźmy sobie daleki świat, gdzie bogowie chodzą po ziemi jak ludzie, choć dzierżą ogromne, ukryte moce. Tutaj zbudowali scenę, na której budują subtelną sieć przymierzy, miłości i śmiertelnej wrogości. Czy istotnie są nieśmiertelni? Kim są ci bogowie, którzy władają przeznaczeniem ludnego świata?



PREMIERA: 24 marca 2020

"Niewidzialny człowiek" Herbert George Wells - ZAPOWIEDŹ

Jedna z najsłynniejszych powieści science fiction o zgubnych skutkach niebezpiecznych naukowych eksperymentów…

Do wiejskiej gospody przybywa mężczyzna w wielkim pilśniowym kapeluszu, od stóp do głów ubrany tak, że nie widać ani centymetra ciała. Nieznajomy jest zziębnięty i pragnie jedynie wynająć ciepły pokój. Prosi też, aby mu nie przeszkadzano, gdyż prowadzi bardzo ważne badania.

Zaintrygowana tajemniczym gościem gospodyni usiłuje dowiedzieć się, kim on jest, skąd przybywa i dlaczego z jego pokoju wydobywają się dziwne dźwięki. Niedługo potem wychodzi na jaw, że mężczyzna to naukowiec, który wynalazł sposób na… niewidzialność, przy okazji sam stając się niedostrzegalnym dla ludzkiego oka. Chciwość i chęć zdobycia profitów przejmują władzę nad jego umysłem do tego stopnia, że nie zawaha się nawet zabić, aby osiągnąć cel…

Niewidzialny człowiek
to jedna z najpopularniejszych książek prekursora nowoczesnej fantastyki Herberta George’a Wellsa, należąca do kanonu powieści fantastycznej i będąca źródłem inspiracji dla wielu współczesnych autorów i filmowych twórców.

Film inspirowany powieścią w reżyserii Leigh Whannella z Elisabeth Moss, gwiazdą Opowieści podręcznej w roli głównej, w kinach w marcu 2020!
KLASYKA LITERATURY SCIENCE FICTION

PREMIERA: 10 marca 2020

sobota, 1 czerwca 2019

"Autostopem przez galaktykę" Douglas Adams - RECENZJA


  Są takie książki, które pomimo upływu lat wciąż sprawiają, że kolejne pokolenia czytelników bez wahania po nie sięgają. Myślę, że każdy uważający się za fana science fiction chociaż raz w swoim życiu musiał usłyszeć o "Autostopie przez Galaktykę" Douglasa Adamsa. Książka ta znajduje się w niezliczonej ilości list i rankingów, które zawierają powieści istotne dla gatunku oraz takie, bez których znajomości ciężko obiektywnie spojrzeć na współczesną literaturę. Dlatego i ja postanowiłem, że sięgnę po to kultowe już dzieło Adamsa. 

    Na wstępie muszę przyznać, że jestem fanem Monty Pythona. Często oglądałem aż do znudzenia "Latający cyrk" czy też "Monty Python i Święty Graal" oraz "Żywot Briana". Angielski humor, pełen absurdu i często na pierwszy rzut oka dowcipów, które nie powinny nikogo śmieszyć, przypadł mi do gustu. Dlatego też sięgając po "Autostopem przez Galaktykę" spodziewałem się czegoś wyjątkowego. Czego bowiem innego można spodziewać się po autorze będącym scenarzystą kultowych już skeczy? 

    Głównym bohaterem "Autostopu" jest Arthur Dent. Człowiek, który budzi się rano we własnym łóżku nie spodziewając się, że za parę minut będzie toczył zaciekły  bój z buldożerami chcącymi zniszczyć jego dom, a parę godzin później okaże się, że Ziemia leży na trasie kosmicznej autostrady i zostaje skazana na unicestwienie. Główny bohater bardzo przypominał mi słynnego Jasia Fasolę. To ogromny ciamajda mający problem w odnalezieniu się w swoim życiu i otaczającej go rzeczywistości. W pewnym momencie przestaje nawet próbować zrozumieć co się w okół niego dzieje i akceptuje to co go otacza jako coś prawdopodobnego. Kiedy pomyślę o sposobie bycia i zachowaniu Arthura, od razu na myśl przychodzi mi człowiek będący na haju narkotykowym, który z otępieniem przyjmuje swoje wizje jako naturalny element świata.

niedziela, 28 kwietnia 2019

"Do Gwiazd" Brandon Sanderson - RECENZJA

    Brandon Sanderson to jeden z najbardziej płodnych pisarzy. Na swoim koncie ma już kilkanaście książek i wciąż tworzy następne. Po raz pierwszy z jego twórczością zetknąłem się kiedy w moje ręce trafiła trylogia "Z Mgły Zrodzonego" i przyznaję, że po jej lekturze byłem usatysfakcjonowany zarówno jeśli chodzi o fabułę jak i wymyślony przez autora system magii. Dlatego też z jeszcze większym zainteresowaniem sięgnąłem po "Do Gwiazd". Książka ta nie należy do gatunku fantasy tylko do science fiction i byłem ciekaw jak Sanderson poradzi sobie w trochę innych klimatach. 

    "Do Gwiazd" to opowieść o losach młodej dziewczyny o imieniu Spensa. Największym jej pragnieniem jest to aby dołączyć do sił powietrznych broniących planetę, na której mieszka. Świat ten jest atakowany przez tajemniczą rasę zwaną Krellami. Dostanie się na kurs pilotażu nie jest wcale takie proste, zwłaszcza jeśli ktoś musi nosić piętno dziecka tchórza. Ojciec głównej bohaterki, podczas jednej z najważniejszych bitew ucieka z pola walki za co zostaje zestrzelony. Dziewczyna postanawia udowodnić wszystkim, że jest w stanie przejść wiele trudności i upokorzeń aby tylko zdobyć odznakę pilota i móc bronić ludzi przed obcą cywilizacją.

    Wszyscy bohaterowie "Do Gwiazd" Sandersona są potomkami załogi olbrzymiego gwiazdolotu "Śmiałego", który z nie do końca wiadomych czytelnikowi powodów musiał lądować na opuszczonej planecie. Osadnicy odkrywają pod powierzchnią całą podziemną bazę, pozostawioną przez wcześniejszych mieszkańców tego świata. Planetę otacza zwarta warstwa złomu a cykl dobowy regulowany jest przez urządzenia zwane świetlikami. Od czasu do czasu zdarza się, że elementy otaczające planetę spadają na jej powierzchnie. Złom bardzo często zawiera cenne surowce ale jego opad może oznaczać inwazję Krellów chcących zniszczyć bazy Śmiałych.

wtorek, 19 marca 2019

"Cena szczęścia" Steven Erikson - RECENZJA

   Steven Erikson to pisarz, którego z pewnością nie trzeba reklamować. Ciężko mi wyobrazić sobie czytelnika fantastyki, który nie słyszałby o monumentalnej serii "Malazańskiej Ksiedze Poległych". Dlatego też z jeszcze większym czytelniczym apetytem podchodziłem do lektury "Ceny szczęścia". Czy Eriksonowi udało się mnie zaskoczyć? 

   Na jednej z kanadyjskich ulic, w biały dzień, przy świadkach dochodzi do porwania kobiety przez UFO. Ofiarą okazuje się być Samantha August popularna pisarka science-fiction, vlogerka nieuciekająca od trudnych i kontrowersyjnych tematów. Chwile później niewidzialne bariery, wypychają ludzi z terenów dziewiczej natury. Tłumy gromadzące się na całym świecie z konsternacją stwierdzają, że wszelkie przejawy wzajemnej agresji kończą się niepowodzeniem. Nie można nikogo uderzyć, popchnąć, wbić nóż czy zastrzelić. Każdego człowieka zdaje się otaczać niewidzialne pole siłowe chroniące go przed wszelkimi próbami napaści. Jedynym wyjątkiem jest uderzenie wymierzone w siebie samego. Wciąż możliwe są bowiem samobójstwa. Jaki cel przyświeca tajemniczym przybyszom? Jaką drogą podąży człowiek w świecie bez agresji i z przełomowym wynalazkiem jaki w darze otrzyma od pozaziemskiej cywilizacji? 

    "Cena szczęścia" to przede wszystkim dogłębne studium natury ludzkiej. Erikson pod płaszczem powieści science- fiction dokonuje krytyki człowieka, nie stroniąc od tematów trudnych i dla wielu drażliwych. Ukazuje degenerację środowiska naturalnego przez nieodpowiedzialne wykorzystywanie dóbr naturalnych. Nie boi się nazywać rzeczy po imieniu opisując w swojej książce koncerny medialne będące w posiadaniu garstki ludzi, którzy poprzez nie kreują poglądy i opinie. Ukazuje manipulacje w transmisjach, kiedy to na potrzeby danego rządu w odpowiednio opóźnionej transmisji dokonuje się cenzury treści. "Cena szczęścia" to również krytyka polityków, zarówno tych liberalnych jak i tych prawicowych. Erikson pokazuje jak przez egoistyczne postępowanie rządów zazdrośnie strzegących swoich tajemnic hamowany jest postęp ludzkości. 

wtorek, 12 lutego 2019

"Żeglarze Nocy i inne opowiadania" George R.R. Martin - RECENZJA


George R.R. Martin kojarzony jest przede wszystkim z bestselerowym cyklem Pieśni Lodu i Ognia. Sam w zeszłym roku pomimo tego, że seria nie jest jeszcze skończona rozpocząłem własną przygodę z „Grą o Tron”. Książki wchodzące w skład „Pieśni” okazały się być jednymi z najlepszych powieści z gatunku fantasy jakie do tej pory czytałem. Dlatego też kiedy usłyszałem, że nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka ukaże się zbiór opowiadań Martina zatytułowany „Żeglarze Nocy”, w skład którego wchodzą historie z gatunku science fiction, w mojej głowie zrodziła się pewna myśl. Zastanawiało mnie czy pisarz świetnie radzący sobie z tworzeniem świata spod znaku magii i miecza równie dobrze poradzi sobie z gatunkiem oddalonym od fantasy o całe lata świetlne.

    Zbiór otwierają tytułowi „Żeglarze Nocy”. Jest to historia o ekspedycji, która wyrusza na spotkanie tajemniczej cywilizacji, która od eonów lat przemierza przestrzeń kosmiczną. Członkowie ekipy badawczej wchodzą na pokład statku kosmicznego dowodzonego przez tajemniczego kapitana przebywającego w odizolowanej od reszty części pojazdu. Całość historii z pewnością można zaliczyć do gatunku horroru gdyż naszym bohaterom towarzyszy wiele tajemniczych i budzących grozę wydarzeń. Chociaż spotkałem się już wcześniej z opiniami, że opowiadanie jest przewidywalne, mi lektura sprawiła wiele frajdy i sam nie przewidziałem zakończenia. Mało tego, sama historia zawiera parę opisów zjawisk, które mogą pobudzić wyobraźnię do tego stopnia, że na skórze wystąpi gęsia skórka.

    „Skrzynka obejścia” to opowieść o nietypowych górnikach. Wydobycie pewnego rodzaju cennych klejnotów możliwe jest tylko ręcznie. Wszelkie prace maszynami mogą uszkodzić cenny urobek. W związku z tym pojawiają żywe trupy będące najczęściej przestępcami, których mózgi zostają zastąpione przez syntetycznymi. Kierowani oni są za pomocą wszczepów przez Operatorów. Jest to historia o tym jak krucha bywa przyjaźń oraz o tym jak straszna może być zemsta.

środa, 18 lipca 2018

"Alkaloid" Aleksander Głowacki - RECENZJA


Należę do grona nielicznych osób, które w czasach szkolnych nie unikały kontaktu z dziełami takich pisarzy jak Sienkiewicz czy Prus. Mało tego, książki tych autorów znajdują się w gronie moich ulubionych. Wielu może zszokować wyznanie, że uwielbiałem „Lalkę” Bolesława Prusa, którą przeczytałem trzykrotnie. Postać Wokulskiego przyciągała mnie swoim magnetyzmem i tajemniczością.

„Alkaloid” opowiada alternatywną wizję życia Stanisława Wokulskiego. Podczas jednej ze swoich licznych podróży odkrywa on tajemniczą bulwę, z której udaje mu się stworzyć niespotykany do tej pory narkotyk. Dzień odkrycia przez Wokulskiego "Alki" zmienia dzieje świata, a kupiec staje się najpotężniejszym człowiekiem na świecie, przez wielu traktowanym na równi z Bogiem.

Alka daje niesamowite możliwości osobom, które ją zażyły. Ludzie potrafią przewidywać przyszłość, zyskują dar bilokacji, potrafią wznieść się na inny poziom świadomości. Narkotyku można użyć również do stworzenia bezrozumnych berserków zwanych Zaszytymi lub Przemienionymi.

    Już na pierwszy rzut oka widać jak pisarz bardzo inspirował się Melanżem z „Diuny” Franka Herberta. Alka to w zasadzie idealna kopia herbertowskiej Przyprawy. Mało tego w „Alkaloidzie” występują alkapitanowie (osoby przebywające w ciągłym transie, które pilotują statki) zupełnie tak samo jak piloci olbrzymich statków kosmicznych Herberta. Podobieństw jest więcej, chociażby Ludzie Biblioteki u Głowackiego i Menatnci z „Diuny”.

    Bolesław Prus to tak naprawdę pseudonim artystyczny Aleksandra Głowackiego. Fakt, że autorem „Alkaloidu” jest pisarz o tym imieniu i nazwisku nadaje dodatkowy smaczek całości i sprawia, że powieść jako alternatywa dla „Lalki” wygląda bardzo ciekawie. Jednak czy autorem naprawdę jest pisarz o tym nazwisku? Tego nie jestem pewien. Wydaje mi się bardziej prawdopodobne, że jest to zabieg marketingowy a pisarzem jest ktoś zupełnie inny.

czwartek, 22 marca 2018

"Na znak tryumfu" David Weber - ZAPOWIEDŹ

Mimo swego bogactwa Charis był niewielką wyspiarską domeną, więc zwycięstwo Kościoła Boga Oczekiwanego wydawało się nieuniknione. Za Charisem stały jednak potężne siły - król i jego dziedzic, Bractwo Świętego Zherneau i Merlin Athrawes, cybernetyczny awatar dawno poległej kobiety, chcący zerwać okowy kłamstwa, którymi Kościół niewolił ciała i umysły. I tak osiem lat po rozpoczęciu krwawej wojny to nie Charis chyli się ku upadkowi.

Jednak przywódcy Kościoła Boga Oczekiwanego wciąż dysponują niezmierzonymi bogactwami oraz zakazanymi wcześniej nowoczesnymi technologiami. Całe Schronienie szykuje się do decydującej bitwy między tymi, którzy wierzą w wolność, i tymi, którzy chcą ich zepchnąć w niebyt.

Koniec tej waśni może być jeden – przegrany zostanieo zniszczony.

PREMIERA: 10 KWIETNIA 2018

sobota, 17 marca 2018

"Wypalić Chrom" William Gibson - RECENZJA


Seria „Artefakty” od wydawnictwa MAG stała się moją ulubioną serią wydawniczą. To dzięki niej poznałem takich pisarzy jak John Brunner, Cordwainer Smith czy Wiliam Gibson.

Gibsona miałem okazję poznać już wcześniej dzięki jego „Trylogii Ciągu”. Trylogia chociaż nie należy do lektur lekkich to zapada w pamięć. Muszę przyznać, że chociaż przez „Neuromancer” i „Grafa Zero” „przeleciałem” szybko, to ostatni tom - „Mona Liza Turbo” bardziej mnie zmęczył niż zaciekawił. Dlatego też chociaż byłem przekonany, że po kolejne książki Gibsona jeszcze w przyszłości sięgnę to nie mogłem pozbyć się pewnych obaw dotyczących „Wypalić Chrom”.

Nim przejdę do omawiania wspomnianej książki chciałbym przypomnieć pewną istotną informację. Większość opowiadań, które znalazły się w tym zbiorze miały swoją premierę w latach 80-tych XX wieku. Pewne pomysły w nich zastosowane w momencie tworzenia były bardzo nowatorskie. Dzisiaj jednak patrząc z perspektywy czasu i innych książek należących do gatunku s-f jednak trącą już troszkę przysłowiową myszką. Warto pamiętać również o tym, że to Gibson jest uznawany za twórcę słowa „cyberprzestrzeń”, bez którego dzisiaj ciężko jest wyobrazić sobie świat.

    „Wypalić Chrom” to 10 opowiadań. Część z nich Gibson napisał wspólnie z innymi autorami a część jest wyłącznym dziełem pisarza. Jak to już zazwyczaj bywa w wypadku takich zbiorów opowiadań są one zróżnicowane nie tylko pod względem tematycznym ale i pod względem takiego ogólnego pojęcia jak „poziom”.

    W historiach zawartych w tym zbiorze widać przede wszystkim to jak powoli w głowie Gibsona kiełkują pomysły i światy, które w pełni rozkwitną we wspomnianej przeze mnie na wstępie „Trylogii Ciągu”. Pojawiają się pierwsze „deki”, hakerzy poruszają się po cyberprzestrzeni i łamią zabezpieczenia w postaci LODu. Można również dopatrzeć się cień rzucany przez „Zimną Wojnę” na twórczość Gibosna , za który uważam opowiadanie "Czerwona gwiazda, orbita zimowa" gdzie głównym bohaterem jest radziecki pułkownik.

wtorek, 6 lutego 2018

"Na fali szoku" John Brunner - RECENZJA


O pisarzu o nazwisku Brunner po raz pierwszy usłyszałem kiedy to na półkach księgarń zadebiutowała nowa seria wydawnicza- „Artefakty”. Nie zdawałem sobie wtedy sprawy, że właśnie ten autor stanie się jednym z moich ulubionych. Zostałem oszołomiony powieścią o nietypowej konstrukcji, „Wszyscy na Zanzibarze”. Byłem świadkiem jak Brunner zachował się wręcz jak jasnowidz przewidując m.in. maski smogowe w „Ślepym Stadzie”. Dzisiaj postanowiłem sięgnąć po najkrótszą z artefaktowych książek tego brytyjskiego pisarza, „Na fali szoku”


Poznajmy Nickiego Haflingera. Człowieka o ponadprzeciętnej inteligenci, wychowywanego i kształconego w rządowym ośrodku dla niezwykłych dzieci, który postanawia nie dać się podporządkować panującemu systemowi. Ucieka on z „wylęgarni” geniuszy i przybierając coraz to nowe tożsamości decyduje się aby rzucić wyzwanie z góry ustanowionemu porządkowi.

    Biorąc do ręki „Na fali szoku” czytelnik musi pamiętać o tym, że książka ta ukazała się w 1975 roku. Wiele tematów czy technologii, z którymi dzisiaj spotykamy się na co dzień wtedy pozostawało jedyne w sferze marzeń. Do takich elementów można z pewnością zaliczyć wideokonferencje czy przeniesienie znacznej części życia do świata wirtualnego. Jeżeli o tym nie będziemy pamiętać przed lekturą, powieść Brunnera dla wielu może trącić myszką. Zwłaszcza jeżeli czytelnik ma za sobą lekturę chociażby „Trylogii Ciągu” Gibsona.

    Świat przedstawiony przez Brunnera mnie osobiście przerażał. Bo jak można spokojnie patrzeć na świat gdzie większość więzów rodzinnych jest tak słabych, że wręcz one zanikają? Czy naturalny jest świat gdzie jedyna miejscowość gdzie ludzie żyją w zgodzie i chcą sobie nawzajem bezinteresownie pomagać jest skazywana na unicestwienie przez rząd? „Na fali szoku” to książka opowiadająca o władzy, która chce kontrolować i ingerować w najdrobniejsze aspekty życia ludzkiego.

środa, 31 stycznia 2018

"Koniec Śmierci" Cixin Liu - ZAPOWIEDŹ

Oszałamiający rozmachem chiński bestseller,który stał się wydawniczym fenomenem w USA
KSIĄŻKA LAUREATA NAGRODY HUGO

Pół wieku po bitwie w dniu Sądu Ostatecznego groźba powiadomienia Wszechświata o położeniu Trisolaris wciąż powstrzymuje kosmitów przed opanowaniem Ziemi. Dzięki zdobyciu trisolariańskiej wiedzy Ziemia przeżywa wyjątkowy okres dobrobytu. Ludzka nauka się rozwija, a Trisolarianie poznają ziemską kulturę, więc wydaje się, że obie cywilizacje będą mogły dalej współpracować. W tej epoce budzi się z hibernacji Cheng Xin, ekspertka techniczna z początków dwudziestego pierwszego wieku. Przynosi ze sobą wiedzę o zapomnianym programie z czasów kryzysu, który może na zawsze zburzyć równowagę między dwoma światami. Czy ludzkość sięgnie do gwiazd, czy też umrze w kołysce?

PREMIERA: 3.04.2018

czwartek, 10 listopada 2016

"Fundamenty piekła drżą" David Weber - ZAPOWIEDŹ

Ósmy tom cyklu "Schronienie"

Nadchodzą zmiany… 

Nasza cywilizacja stoczyła swoją pierwszą wielką wojnę z obcą rasą – i przegrała. Mała grupa ludzi zbiegła na dalekie Schronienie. Wieki później potomkowie zbiegów zapomnieli o swojej historii – ich życie przypominało średniowieczną egzystencję w wiecznym uścisku Kościoła Boga Oczekiwanego. Zakaz stworzenia nowej cywilizacji przemysłowej ma utrzymać resztki ludzkości w ukryciu przed kosmicznymi wrogami.

Nie wszyscy założyciele Schronienia byli jednomyślni. Dysydenci pozostawili własne dziedzictwo. Jednym z jego przejawów jest Merlin Athrawes, cybernetyczny awatar dawno zmarłego obrońcy Ziemi, obecnie wybudzony po tysiącu lat. Jednakże właśnie pojawił się nowy gracz, ktoś, kto zna większość tajemnic, nie wyłączając tej związanej z Merlinem. Czy stanie się sprzymierzeńcem – czy wrogiem?
***

O przeczytaniu tego cyklu myślę od dawna. Zwłaszcza, że zachęca mnie do tego przyjaciel, którego książkowe rekomendacje jeszcze nigdy mnie nie zawiodły. Trochę przeraża ilość części, ale nazwisko pisarza, który sprzedał już prawie 7 milionów książek jest chyba wystarczającą zachętą. Za tłumaczenie odpowiada postać z pewnością przez wielu znana - Robert J. Szmidt. 

PREMIERA: 06.12.2016
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...