wtorek, 6 lutego 2018

"Na fali szoku" John Brunner - RECENZJA


O pisarzu o nazwisku Brunner po raz pierwszy usłyszałem kiedy to na półkach księgarń zadebiutowała nowa seria wydawnicza- „Artefakty”. Nie zdawałem sobie wtedy sprawy, że właśnie ten autor stanie się jednym z moich ulubionych. Zostałem oszołomiony powieścią o nietypowej konstrukcji, „Wszyscy na Zanzibarze”. Byłem świadkiem jak Brunner zachował się wręcz jak jasnowidz przewidując m.in. maski smogowe w „Ślepym Stadzie”. Dzisiaj postanowiłem sięgnąć po najkrótszą z artefaktowych książek tego brytyjskiego pisarza, „Na fali szoku”


Poznajmy Nickiego Haflingera. Człowieka o ponadprzeciętnej inteligenci, wychowywanego i kształconego w rządowym ośrodku dla niezwykłych dzieci, który postanawia nie dać się podporządkować panującemu systemowi. Ucieka on z „wylęgarni” geniuszy i przybierając coraz to nowe tożsamości decyduje się aby rzucić wyzwanie z góry ustanowionemu porządkowi.

    Biorąc do ręki „Na fali szoku” czytelnik musi pamiętać o tym, że książka ta ukazała się w 1975 roku. Wiele tematów czy technologii, z którymi dzisiaj spotykamy się na co dzień wtedy pozostawało jedyne w sferze marzeń. Do takich elementów można z pewnością zaliczyć wideokonferencje czy przeniesienie znacznej części życia do świata wirtualnego. Jeżeli o tym nie będziemy pamiętać przed lekturą, powieść Brunnera dla wielu może trącić myszką. Zwłaszcza jeżeli czytelnik ma za sobą lekturę chociażby „Trylogii Ciągu” Gibsona.

    Świat przedstawiony przez Brunnera mnie osobiście przerażał. Bo jak można spokojnie patrzeć na świat gdzie większość więzów rodzinnych jest tak słabych, że wręcz one zanikają? Czy naturalny jest świat gdzie jedyna miejscowość gdzie ludzie żyją w zgodzie i chcą sobie nawzajem bezinteresownie pomagać jest skazywana na unicestwienie przez rząd? „Na fali szoku” to książka opowiadająca o władzy, która chce kontrolować i ingerować w najdrobniejsze aspekty życia ludzkiego.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...