środa, 21 stycznia 2015

"Muzyka Milczącego Świata" Patrick Rothfuss - ZAPOWIEDŹ

Jedna z najbardziej tajemniczych postaci "Kronik królobójcy" zabiera nas w niezwykłą wędrówkę po pełnym sekretów, ale i niebezpiecznym świecie w podziemiach Uniwersytetu.

Głęboko w podziemiach Uniwersytetu, na którym najwybitniejsze umysły studiują sztuki tajemne, istnieje mroczne miejsce, o którym mało kto wie. To sieć starożytnych korytarzy i zniszczonych pomieszczeń. W sercu tego labiryntu mieszka dziewczyna, która przemierza samotnie rozległe tunele Podspodzia.

Ma na imię Auri i jest pełna tajemnic.

Muzyka milczącego świata to słodko-gorzka przygoda z życia Auri. Była studentka Uniwersytetu wie już, że niektórych zagadek lepiej nie rozwiązywać. Nastrojowa i liryczna opowieść ofiarowuje szansę ujrzenia niezwykłego świata oczami bohaterki i poznania spraw, o jakich wie tylko ona...

Jedna z najbardziej tajemniczych postaci "Kronik królobójcy" zabiera nas w niezwykłą wędrówkę po pełnym sekretów, ale i niebezpiecznym świecie w podziemiach Uniwersytetu.

Patrick Rothfuss (ur. 1973) mieszka w Wisconsin, gdzie długie zimy i brak kablówki sprzyjały zainteresowaniu książkami. Studiował m.in. chemię, psychologię i literaturę angielską. Gdy nie czyta (nałogowo) i nie pisze, marnuje czas na gry komputerowe i eksperymenty z formułami alchemicznymi. Dwa pierwsze tomy "Kronik królobójcy" (Imię wiatru oraz Strach mędrca)  wyniosły go do grona największych gwiazd literatury fantasy.

Premiera: 3.02.2015
Więcej informacji tutaj

środa, 14 stycznia 2015

"Królowa Tearlingu" Erika Johansen- ZAPOWIEDŹ

Młoda księżniczka musi upomnieć się o tron i stoczyć bój z potężną czarownicą w decydującej rozgrywce między światłością a mrokiem

Kelsea dorastała w ukryciu, z dala od królewskiej twierdzy, i niewiele wie o straszliwej przeszłości Tearlingu. Jej przodkowie odpłynęli z chylącego się ku upadkowi świata, by stworzyć nowy, wolny od technologii. Jednak społeczeństwo podzieliło się na trzy zastraszone narody oddające hołd czwartemu: potężnemu Mortmesne pod rządami okrutnej Szkarłatnej Królowej.

W dniu dziewiętnastych urodzin Kelsea wyrusza w niebezpieczną podróż do stolicy, gdzie ma zająć należne jej miejsce na tronie Tearlingu. Jednak zło, jakie odkrywa w sercu królestwa, popycha ją ku śmiałemu czynowi, który otwiera Szkarłatnej Królowej drogę do zemsty. Śmiertelnie niebezpieczni przeciwnicy – od skrytobójców po ludzi posługujących się najmroczniejszą magią krwi – snują plany zamordowania dziewczyny.

Kelsea dopiero rozpoczyna walkę o ocalenie królestwa. Pełna zagadek, zdrad i niebezpieczeństw droga do jej przeznaczenia jest próbą ognia, z której wyłoni się legenda... lub która doprowadzi do jej upadku.
(Książka w oprawie twardej)

PREMIERA: 4.02.2015

wtorek, 13 stycznia 2015

"Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy: Złodziej Pioruna" Rick Riordan- RECENZJA



Gdyby ktoś powiedział mi rok temu, że sięgnę po literaturę młodzieżową to za żadne skarby bym mu nie uwierzył. Jednak nadszedł okres, w którym o wygospodarowanie przeze mnie wolnego czasu jest bardzo ciężko. Wyruszyłem więc na poszukiwanie lektury lekkiej, szybkiej i krótkiej. Wtedy to spotkałem Perciego Jacksona i postanowiłem wysłuchać jego historii.

            Od dzieciństwa fascynowała mnie grecka mitologia. Dorastałem w czasach kiedy na ekranach telewizorów królował „Herkules” z Kevinem Sorbo w roli głównej oraz „Xena: Wojownicza Księżniczka”. Byłem prawdziwym fanem tych seriali. Nie mogłem przegapić żadnego z odcinków, kolekcjonowałem figurki,  nie rozstawałem się z „Mitologią” Parandowskiego. Później czasy się zmieniły a ja na chwile rozstałem się ze Starożytną Grecją. 

            Rick Riordan przedstawia nam świat współczesny, w którym bogowie olimpijscy wciąż mają sporo do powiedzenia. Zmienili oni jednak miejsce swojego zamieszkania. Porzucili starą dobrą Grecje na rzecz Ameryki i żyją obok nieświadomych niczego śmiertelników. 

            Tytułowy bohater jest nastolatkiem z ADHD i z dysleksją, notorycznie wyrzucanym ze szkół. Czuje się on obco w towarzystwie swoich rówieśników. Życie Perciego diametralnie zmienia się podczas jednej ze szkolnych wycieczek do muzeum. Trafia do Obozu Herosów i musi odnaleźć tytułowego „Złodzieja Pioruna”. 

            Czytając powieść Riordana nie sposób nie znaleźć kilku analogii do innego bestsellera – „Harrego Pottera”. Główny bohater to oczywiście wybraniec, któremu towarzyszy dwójka przyjaciół- trochę nierozgarnięty chłopiec oraz przemądrzała koleżanka. Pisarz postanowił „zapożyczyć” te elementy, które doskonale sprawdziły się u Rowling. Jak widać po danych dotyczących sprzedaży i popularności: opłacało się. Seria liczy pięć tomów i została zekranizowana. 

            Muszę przyznać, że autor w bardzo przystępny sposób przybliża młodemu czytelnikowi grecką mitologię. Bogowie pomimo setek lat nic się nie zmienili. Dalej są bardzo „ludzcy” i zachowują się jak banda bogatych nastolatków w telewizyjnych „Pamiętnikach z wakacji”.

            Zdradzę Wam tutaj, że udało mi się przeczytać całą serię „Bogowie Olimpijscy”. Pozostałe części są równie dobre jak pierwszy tom. Dlatego jeżeli spodobają Wam się początki młodego bohatera w grecko- amerykańskim świecie możecie bez lęku sięgać po więcej. 

poniedziałek, 12 stycznia 2015

"Ja inkwizytor: Kościany Galeon" -Jacek Piekara oraz kolejna graficzna odsłona "cyklu inkwizytorskiego".




Data wydania: 2015
Więcej informacji wkrótce








"Stalowe szczury: Błoto" Michał Gołkowski- ZAPOWIEDŹ

Wiosna 1922. Samobójcze natarcie na pozycje przeciwnika po raz kolejny prowadzi kapral Reinhardt i jego kompania karna – kundle wojny, dezerterzy, podpalacze i najgorsze szumowiny. Straceńcy gotowi na wszystko.

Wkrocz w okopy Wielkiej Wojny.

- Na pozycje! – warknął Kurt. Linia złamała się, rozsypała, gdy żołnierze zaczęli ustawiać się przy drabinkach. Widać było, że część odsuwa się od nich jak najdalej, podczas gdy inni z pewną desperacją przepychają się jak najbliżej. „Chcą mieć to już za sobą”, pomyślał sobie Reinhardt. Rozumiał ich aż nadto dobrze; być może postępowałby podobnie, gdyby tylko miał gwarancję, że postrzał byłby równoznaczny z szybką i bezbolesną śmiercią.

data wydania: 2015  
strony: 400 

wtorek, 2 grudnia 2014

"Karaibska Krucjata: Płonący Union Jack" Marcin Mortka- RECENZJA


W „Karaibską Krucjatę” Marcina Mortki zaopatrzyłem się zaraz po jej ponownym ukazaniu się na półkach księgarń. Wcześniej ta pozycja była dostępna w ofercie wydawnictwa Runa. Powieść ta musiała czekać całe długie trzy lata zanim po nią sięgnąłem. Nie wiem czemu ale jej lekturę zawsze odkładałem na później. Czy jednak jest to pozycja warta polecenia i nie zasługująca na długie wakacje na moich książkowych półkach?

            „Karaibska Krucjata: Płonący Union Jack” to pierwszy z dwóch tomów opowiadający historię kapitana Williama O’Connora i załogi okrętu „Magdalena”.

            Główny bohater na skutek utonięcia dowódcy statku, na którym służył przejmuje dowództwo nad „Mercury”. Dzięki sprytnemu ale i niezbyt uczciwemu manewrowi udaje mu się przejąć jeden z nowocześniejszych okrętów wojennych- „Santa Maria Magdalena”. Postanawia wraz z załogą rzucić służbę pod banderą Wielkiej Brytanii i zostać kaprem.

            Tymczasem na wyspach Karaibskich ktoś jednoczy najbardziej krwawych piratów, którzy chcą ustanowić własne, niezależne państwo. Kto dowodzi bandą szalonych wilków morskich oraz kim są tajemnicze zjawy towarzyszące piratom dowiecie się z lektury powieści.

            Nie spodziewałem się, że dość słaba okładka będzie skrywała tak dobrą historię. To dla mnie kolejna nauczka aby nie oceniać książki po jej okładce. Opowieść stworzona przez Marcina Mortkę wciąga od pierwszych stron. Pewnie jest to zasługa lekkiego pióra pisarza. Czytając „Krucjatę” przez moment czułem się jakbym pływał na korsarskim okręcie.

            Narratorem w tej powieści jest sam O’Connor. Dzięki temu możemy lepiej poznać głównego bohatera. Momentami miałem wrażenie jakby on sam nie wiedział czemu cała załoga wykonuje jego rozkazy. A załoga jest naprawdę warta poświęceniu paru słów.

wtorek, 25 listopada 2014

"Gamedec: Granica Rzeczywistości" Marcin Przybyłek- RECENZJA



O serii „Gamedec” słyszałem wiele dobrego. Jednak mnie samemu nie było jakoś po drodze z tym tytułem aż w końcu „zawiesiłem” zarówno kupno jak i czytanie na bliżej nieokreślony czas. O przygodach Torkila przypomniałem sobie dopiero przeglądając Facebook’owy profil wydawnictwa Fabryka Słów. Wśród wielu postów i zapytań od czytelników znalazłem wpis samego Marcina Przybyłka. Informował on, że złożył wydawnictwu ofertę na wydanie całej serii oraz najnowszej książki z uniwersum „Gamedec”. Uwierzcie mi, że strasznie ucieszył mnie ten news. Widziałem wcześniejsze wersje, które ukazały się pod szyldem Supernowej i krótko mówiąc… nie podobały mi się. Słabe grafiki na okładkach, kiepskiej jakości papier to już chyba ich znak firmowy. Liczyłem, że wkrótce pojawi się informacja o tym, że w ofercie „Fabryki” znajdzie się wspomniana seria. Niestety, po pewnym czasie Przybyłek poinformował, że wydawnictwo nie jest zainteresowane jego ofertą. 

            Mój apetyt jednak został wystarczająco pobudzony. Postanowiłem kupić, po mimo moich wcześniejszych obiekcji  „Granice Rzeczywistości”. Do zakupu przekonała mnie przede wszystkim cena. W internetowym sklepie Empiku jest ona dostępna już za niecałe 20 złotych! 

            Pierwszy tom serii jest zbiorem opowiadań powiązanych ze sobą fabularnie. Bohaterowie poznani w jednym tekście przewijają się w kolejnych a wybory bohatera mają swoje konsekwencje w innych historiach. 

            Miejscem akcji jest Warszawa a właściwie Warsaw City końca XXII wieku. Główny bohater- Torkil Aymore  jest gamedeckiem, czyli po prostu detektywem tyle, że w świecie wirtualnym. Jego źródłem dochodu jest wykonywanie zleceń (np. pomoc w wyciągnięciu mężczyzny z pułapki zastawionej przez hakera) itp. Nie chciałbym się tutaj bawić w streszczanie każdego z opowiadań. Każda historia trzyma wysoki poziom i przy żadnej się nie nudziłem. Dlatego nie zabiorę Wam tej przyjemności. Przeczytajcie sami.

Przybyłek roztacza przed nami wizję świata przyszłości. Świata gdzie życie codzienne zostało praktycznie wyparte przez to wirtualne. Jest to wizja naprawdę przerażająca. Zapytacie dlaczego? Ponieważ jest to wizja całkowicie realna. Postęp technologiczny powoli zmierza w kierunku, który został opisany w książce. Już dzisiaj tysiące ludzi jest uzależnionych od Internetu czy gier komputerowych. Aktualnie zarówno jedno jak i drugie dostępne jest na monitorach 2D. Skoro tak na pozór prosta technologia zbiera takie żniwo to co by się stało gdyby powstał sprzęt i oprogramowanie umożliwiające bezpośredni udział w grze? Odczuwalibyśmy smak, dotyk, moc, siłe. Czy ktoś byłby w stanie oprzeć się temu? Nie sądzę.

W XXII wieku praktycznie każdy jest zaopatrzony w specjalne łoża, wyposażone w przeróżne funkcje np. automasaż, umożliwiające długie przebywanie w świecie wirtualnym. Człowiek posiadający złącze ma możliwość podpięcia się do sieci. Traci on wtedy władze nad swoim „ciałem rzeczywistym” i przejmuje kontrole nad awatarem. Ma możliwość zmiany wyglądu poprzez zakładanie różnych skinów. Życie praktycznie toczy się w przestrzeni wirtualnej. 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...