czwartek, 27 sierpnia 2015

"Legenda Kella" Andy Remic - RECENZJA

Był rok 2012 kiedy kupiłem „Legendę Kella”. Mija właśnie trzeci od chwili kiedy pierwszy tom „Kronik Mechanicznych Wampirów” trafił na półki księgarń a tekst, który teraz czytacie nie będzie tylko i wyłącznie moją opinią o tej książce. Poznacie również historię o tym, jak zostałem oszukany przez wydawnictwo. Książka, o której dzisiaj mówimy miała być olbrzymim sukcesem. Miała zdobyć polski rynek. Wydawca rozpływał się zarówno nad fabułą książki jak i samym autorze. Czas jednak pokazał coś innego. Ale zacznijmy od początku.

Tytułowy bohater „Legendy” wiedzie spokojne życie. Po latach tułaczki po świecie, po staniu się weteranem wielu bitew, odkłada swój topór w kąt i grzeje swoje stare kości przy domowym ognisku. Jednak czas pokoju nie może trwać długo, a bohater którego przeznaczeniem jest wojna znów musi stawić czoła zagrożeniu w postaci tajemniczego ludu Vaszynów.

   Atmosfera w powieści jest mroczna. Tajemnicze stworzenia, do tego góry zimą gdzie wcześnie zapada mrok a jedynym źródłem światła są gwiazdy i księżyc oraz wrażenie ciągłego zagrożenia. Jak dla mnie – bomba!

   Opisy nie tylko scen erotycznych ale i scen walki są bardzo naturalistyczne. Krew leje się wszędzie a wnętrzności ciągną się po polu bitwy.

   Na chwilę uwagi zasługuje również wspomniany przeze mnie wcześniej lud Vaszynów. Są to ludzie, którzy poddali swoje ciała różnym modyfikacjom, stając się w końcu bardziej maszynami niż tym do czego zostali stworzeni. Jedynym paliwem czy też smarem (jak kto woli), który zapewnia odpowiednie funkcjonowanie werków jest ludzka krew. Budują oni Rafinerie Krwi, gdzie z ludzi powstaje odpowiednia odżywka. W momencie kiedy poznajemy to przerażające społeczeństwo (nie jest to bowiem horda stworów ale doskonale zorganizowane i wykształcone społeczeństwo) z początku idiotyczny tytuł trylogii nabiera sensu. Chociaż ja osobiście wolałbym nazwę „Kroniki Zegarowych Wampirów” niż obecnie funkcjonujące tłumaczenie, ponieważ właśnie do mechanizmu starych zegarów najbardziej podobna jest konstrukcja ciał Vaszynów.

   Nie mogę przejść obojętnie obok według mnie największego minusa tej książki. Czy jest nim ogromne podobieństwo do „Sagi Drenajów” Davida Gemmella?

czwartek, 25 czerwca 2015

"Legenda Kroczącej Śmierci" David Gemmell - RECENZJA


Minął już rok od chwili kiedy rozpocząłem swoją przygodę z „Sagą Drenajów” Davida Gemmella. Musiałem przejść skomplikowany tor przeszkód za nim udało mi się dotrzeć do mety. Dlaczego? W bibliotekach znajdujących się w miejscu mojego zamieszkania książki Gemmella śmiało można nazywa „białymi krukami”. O tym, że w jednym budynku można znaleźć całą serię na tym samym regale można śmiało zapomnieć. Jeżeli chcecie natomiast kupić „Sagę” musicie uzbroić się w żelazną cierpliwość a wizyty w antykwariatach staną się dla was codziennością. Wyobraźcie sobie więc moją radość kiedy po miesiącach oczekiwań do biblioteki wrócił siódmy tom tego cyklu.

            „Legenda Kroczącej Śmierci” to siódmy tom opisujący dzieje krainy Drenajów. Akcja tej powieści ma miejsce pomiędzy wydarzeniami opisanymi w „Drussie Legendzie” a „Legendą” (której recenzje znajdziecie TUTAJ ).

Mój ulubiony bohater z całego cyklu – Druss, kolejny raz będzie musiał zmierzyć się z przeznaczeniem i podjąć się niebezpiecznej wyprawy aby ratować swojego przyjaciela. Gemmell dużo uwagi poświęca w tej części Sagi plemionom Nadirów, które ciągle toczą walki pomiędzy sobą i oczekują na przepowiadanego Zjednoczyciela.

Na chwilę uwagi zasługuje jeden z przedstawicieli tych koczowniczych plemion. Nie potrafię przejść obojętnie obok postaci Talismana. Mogę iść o zakład, że Gemmell tworząc tę postać wzorował się na człowieku żyjącym w naszym świecie, wokół którego narosły mroczne legendy. Analogie do Vlada Palownika znanego bardziej jako Vlada Draculi są dla mnie aż za nadto widoczne. Vlad tak samo jak i nadiryjski Talisman w dzieciństwie zostaje oddany w niewolę do wrogiego państwa (Imperium Osmańskie). Ma być gwarantem tego, że jego ojciec nigdy nie wystąpi przeciwko władzy sułtana. Talimsan również trafia do elitarnej szkoły janczarów gdzie okazuje się utalentowanym strategiem i wojownikiem. Każdemu kto chciałby zgłębić historię księcia, z którego Bram Stoker uczynił wampira polecam książkę C.C. Humpreys „Wład Palownik. Prawdziwa historia Draculi”.

Jak już pisałem we wcześniejszych mniej lub bardziej udanych tekstach poświęconych „Drenajom”, trudno doszukiwać się i w tej części czegoś nowego. Gemmell posługuje się takimi samymi schematami jak w pozostałych książkach. Zaskakujące jest jednak to, że pomimo pewnej powtarzalności występującej w powieściach tego pisarza czyta się je z prawdziwą przyjemnością.

środa, 9 lipca 2014

"W poszukiwaniu utraconej chwały" David Gemmell- RECENZJA


Nie sposób zaprzeczyć, że żyjemy w ciężkich czasach. Dobrze wiemy, że aby coś osiągnąć nasz produkt musi wyróżniać się na tle konkurencji. Również dotyczy to pisarzy i wszelkiego rodzaju wydawnictw. Ci pierwsi wyrywają sobie włosy z głów aby wymyślić coś nowego. Coś na co jeszcze nikt nie wpadł. Coś dzięki czemu to właśnie ich książki będą znikały z półek sklepowych. Wydawnictwa natomiast prześcigają się w różnych typach okładek, pięknych grafikach na nich widniejących oraz ilustracjach odnoszących się do treści.

Czy jednak jest to właściwa droga? Czy wszelkiego rodzaju „ozdóbki” są konieczne do osiągnięcia sukcesu na polskim rynku wydawniczym?

            Właśnie do takich przemyśleń skłoniła mnie lektura „W poszukiwaniu utraconej chwały” Davida Gemmella. Jest to czwarta powieść napisana przez tego brytyjskiego pisarza ze świata Drenajów. Jeżeli jednak chodzi o wewnętrzną chronologie cyklu, znajduje się ona na ósmym miejscu.

            Powieść ta jest dowodem na to, że pomimo swojej wtórności i nie zawierania w sobie niczego odkrywczego może być dziełem bardzo dobrym.
            Akcja opowieści toczy się około dwadzieścia lat po wydarzeniach opisanych w „Królu poza bramą” (Recenzje tego tomu znajdziecie na stronie:"Król poza bramą" - RECEZNJA ) 

            Nie znajdziemy tutaj niczego nowego. Spotykamy tutaj genialnego fechmistrza Chareosa i jak to zwykle bywa u Gemmella, jest on weteranem epickiej i legendarnej obrony Bel-Azar. Jest również i wielkolud o nadzwyczajnej sile- Beltzer, dwóch łóczników, którzy dzielą ze sobą łoże- Fin i Maggrig, oraz prosty wieśniak, nie mogący się pogodzić z brutalnością świata- Kiall. 

            To właśnie ten ostatni postanawia ruszyć śladem porwanej ze swojej rodzinnej wioski kobiety. A herosi jak to herosi. Ruszają z pomocą młodzikowi. 

            Mamy tutaj klasyczny motyw drogi bardzo dobrze znany każdemu miłośnikowi fantastyki (np. Władca Pierścieni). Bohaterowie wyruszają do serca wrogiego i niebezpiecznego państwa aby wypełnić zadanie. 

wtorek, 17 czerwca 2014

"Waylander" David Gemmell- RECENZJA


Żyjemy w dość zwariowanych czasach. Czasach gdzie granice pomiędzy mężczyzną a kobietą ulegają zatarciu a największy europejski konkurs piosenki wygrywa kobieta z brodą. Można by zadać sobie pytanie gdzie podziały się tradycyjne wartości? Gdzie podział się model mężczyzny, który jest nie tyle modnie ubrany co po prostu męski? Czy herosi znani chociażby z mitologii greckiej czy skandynawskiej już przeminęli i nigdy nie powrócą?
            Na te pytania nie potrafię odpowiedzieć. Za to kiedy sięgniecie po „Waylander’a” Davida Gemmela na pewno spotkacie nie jednego z takich wydawałoby się zapomnianych bohaterów.
            „Waylander” to trzeci tom Sagi Drenajów jeżeli będziemy patrzeć według kolejności ukazywania się ksiązek na rynku wydawniczym. Według chronologii wewnętrznej cyklu jest to tom otwierający tą epicką opowieść.
            Książka przenosi nas setki lat przed wydarzeniami opisanymi w „Legendzie”. Postacie tam uznawane za legendarne wręcz boskie tutaj nabierają kształtów i pokazani są jako zwykli ludzie ze swoimi problemami czy wątpliwościami.
            Tytułowy bohater powieści to były żołnierz. Po zakończeniu służby założył rodzinę i wraz z piękną żoną oraz z dwójką dzieci osiadł w małym domku z dala od murów miejskich. Podczas jego nieobecności jego dom zostaje napadnięty przez zgraje rabusiów. Dzieci wraz z matką zostają zamordowane. Nasz bohater  w tym momencie staje się płatnym zabójcą i poprzysięga zemstę mordercom swojej rodziny.
          

środa, 12 marca 2014

"Król poza bramą" David Gemmell - RECENZJA

Patrząc na pożółkły papier książki, dotykając poklejonej taśmą okładki, nie sposób nie zadać sobie pytania ile jeszcze osób będzie miało szanse zapoznać się z jej treścią zanim ta ulegnie zniszczeniu. Jedyny egzemplarz „Króla poza bramą”  w miejscowej bibliotece, znaleziony przeze mnie przypadkiem na jej półkach. O tym, że David Gemmel jest pisarzem w Polsce nie tyle zapomnianym co całkowicie nieznanym, pisałem już w recenzji pierwszego tomu Sagi Drenajów.

            „Król poza bramą” to drugi tom niesamowitej sagi Gemmela (drugi pod względem daty wydania przez autora, wewnętrzna chronologia cyklu jest inna). 

Akcja toczy się 100 lat po wydarzeniach opisanych w poprzedniej części. Samotny bohater wyrusza aby dokonać zemsty na swoim wrogu. Panowanie nad krainą Drenajów przejął uzurpator Ceska, który stworzył armię mutantów zwanych Spojonymi. Prawą ręką tyrana jest przeciwieństwo znanych z „Legendy” Trzydziestu –Czarni Templariusze.

Akcja powieści pochłonęła mnie od pierwszych stron. Nie potrafię się zgodzić z krążącymi w Internecie opiniami, że część ta jest słabsza od poprzedniczki. Dzięki wprowadzeniu przez autora postaci fantastycznych  takich jak wspomniani wcześniej już Spojeni czy Czarni Templariusze książka zyskała na niepowtarzalnym klimacie.

Można tutaj dopatrywać się podobieństw co do kreacji bohaterów. Widzimy analogie pomiędzy postaciami grającymi pierwszo planowe role w „Królu” do tych biorących udział w obronie Delnoch :
Ananais- Druss
Decado- Serabritar
Tenaka Khan- Ulryk

Według mnie te podobieństwa  wcale nie działają na niekorzyść. Każda epoka ma swoich bohaterów a następne pokolenia wzorują się na historiach usłyszanych w dzieciństwie. Tenaka czy Ananais nie jednokrotnie słyszeli w dzieciństwie historie o bohaterskich czynach Drussa i jego przyjaciół. Rośli marząc o tym aby w przyszłości stać się takimi bohaterami jak oni. Stąd te analogiczności.

poniedziałek, 17 lutego 2014

"Legenda" David Gemmell- RECENZJA


David Gemmel to pisarz, który nie jest za bardzo kojarzony przez polskiego czytelnika. Ja sam osobiście zetknąłem się z nim dość przypadkowo dzięki kupieniu na wyprzedaży jego trylogii „Troja”. Jak się okazało niska cena nie oznaczała kiepskiej powieści. Świat opisany przez Gemmel’a do tego stopnia mnie oczarował, że postanowiłem sięgnąć po kolejną powieść tego autora pt. „Legenda”. Jest to książka wchodząca w skład „Sagi Drenajów”.

            „Legenda” jest typową heroic-fantasy. Mocarstwo Drenajów po wiekach panowania chyli się ku upadkowi, zagrożenie nadchodzi z północy w postaci zjednoczonych plemion barbarzyńców pod wodzą utalentowanego wodza.

            Na pierwszych stronach powieści poznajemy Reka. Jest on utalentowanym dowódcą i taktykiem (jak wynika z jego wspomnień), który ucieka przed nadchodzącą wojną. Musi on się zmierzyć z paraliżującym strachem, który uważa za swoją największą wadę. Podczas wędrówki spotyka „damę w opałach”. Spotkanie to na zawsze odmienia życie i los naszego bohatera.

            Tymczasem w odległych górach, spędzający stare lata na odludziu, legendarny bohater Druss zwany Legendą postanawia nie czekać na śmierć ale wyjść jej naprzeciw. Wyrusza do miasta, które musi stawić czoła zalewającej go fali barbarzyńców.

            Początek powieści jest dość mozolny. Mi osobiście ciężko było odnaleźć się w nazwach regionów, miejscowości czy w imionach spotykanych ludzi. Jednak z upływem stron przestaje to mieć znaczenie. Z chwilą kiedy na scenę wkracza Druss, akcja nabiera tempa i zapomina się o wszelkich minusach.

            Opis oblężenia twierdzy przypominał mi chwile kiedy zaczynałem swoją przygodę z fantastyką. Helmowy Jar czy bitwa na polach Pelennoru to właśnie takie wspomnienia ożywił we mnie Gemmel.
             
            "Legenda" po prostu mnie oczarowała. To piękna opowieść  o tym czym jest prawdziwa przyjaźń. Opowieść o poświęceniu i miłości, której niestraszna wojna. Opowieść o bólu i stracie.. To historia bohaterów,  jakimi każdy chciał zostać.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...