czwartek, 25 czerwca 2015

"Legenda Kroczącej Śmierci" David Gemmell - RECENZJA


Minął już rok od chwili kiedy rozpocząłem swoją przygodę z „Sagą Drenajów” Davida Gemmella. Musiałem przejść skomplikowany tor przeszkód za nim udało mi się dotrzeć do mety. Dlaczego? W bibliotekach znajdujących się w miejscu mojego zamieszkania książki Gemmella śmiało można nazywa „białymi krukami”. O tym, że w jednym budynku można znaleźć całą serię na tym samym regale można śmiało zapomnieć. Jeżeli chcecie natomiast kupić „Sagę” musicie uzbroić się w żelazną cierpliwość a wizyty w antykwariatach staną się dla was codziennością. Wyobraźcie sobie więc moją radość kiedy po miesiącach oczekiwań do biblioteki wrócił siódmy tom tego cyklu.

            „Legenda Kroczącej Śmierci” to siódmy tom opisujący dzieje krainy Drenajów. Akcja tej powieści ma miejsce pomiędzy wydarzeniami opisanymi w „Drussie Legendzie” a „Legendą” (której recenzje znajdziecie TUTAJ ).

Mój ulubiony bohater z całego cyklu – Druss, kolejny raz będzie musiał zmierzyć się z przeznaczeniem i podjąć się niebezpiecznej wyprawy aby ratować swojego przyjaciela. Gemmell dużo uwagi poświęca w tej części Sagi plemionom Nadirów, które ciągle toczą walki pomiędzy sobą i oczekują na przepowiadanego Zjednoczyciela.

Na chwilę uwagi zasługuje jeden z przedstawicieli tych koczowniczych plemion. Nie potrafię przejść obojętnie obok postaci Talismana. Mogę iść o zakład, że Gemmell tworząc tę postać wzorował się na człowieku żyjącym w naszym świecie, wokół którego narosły mroczne legendy. Analogie do Vlada Palownika znanego bardziej jako Vlada Draculi są dla mnie aż za nadto widoczne. Vlad tak samo jak i nadiryjski Talisman w dzieciństwie zostaje oddany w niewolę do wrogiego państwa (Imperium Osmańskie). Ma być gwarantem tego, że jego ojciec nigdy nie wystąpi przeciwko władzy sułtana. Talimsan również trafia do elitarnej szkoły janczarów gdzie okazuje się utalentowanym strategiem i wojownikiem. Każdemu kto chciałby zgłębić historię księcia, z którego Bram Stoker uczynił wampira polecam książkę C.C. Humpreys „Wład Palownik. Prawdziwa historia Draculi”.

Jak już pisałem we wcześniejszych mniej lub bardziej udanych tekstach poświęconych „Drenajom”, trudno doszukiwać się i w tej części czegoś nowego. Gemmell posługuje się takimi samymi schematami jak w pozostałych książkach. Zaskakujące jest jednak to, że pomimo pewnej powtarzalności występującej w powieściach tego pisarza czyta się je z prawdziwą przyjemnością.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...