„Nawałnica
Mieczy: Stal i Śnieg” to pierwsza część trzeciego tomu Pieśni
Lodu i Ognia. „Starcie Królów” pozostawiło mi po sobie bardzo
dobre wrażenie. Muszę przyznać, że zaczynam wsiąkać w świat
stworzony przez tego pisarza. Czy jednak kolejny tom reprezentuje
sobą równie wysoki poziom co poprzednie?
Martin cofa
akcję w czasie w stosunku do wydarzeń z „Starcia Królów” aby
móc przedstawić historie, które miały rozgrywały się równolegle
z tymi o bardziej donośnym znaczeniu. Ogień wojny objął już
praktycznie całe Westeros. Pomimo tego, że jedna ze stron zwycięża
w olbrzymiej bitwie, szala zwycięstwa w całej batalii zbytnio nie
przechyla się na stronę zwycięzców. Zawierane są nowe sojusze, a
niektóre ze starych są zrywane. Wszystko to przypomina olbrzymią
szachownicę gdzie stawką jest królestwo a ceną życie przede
wszystkim tych najmniejszych.
To właśnie
lud nękany, gwałcony i tratowany kopytami rycerskich rumaków
zaczyna powoli się budzić. Na czele rebelii staje zadawałoby się,
że nieśmiertelny przywódca. Jednak możni tak bardzo skupieni na
walce między sobą nie dostrzegają rodzącego się zagrożenia.
Martin pod
płaszczem powieści fantasy doskonale przedstawia tak wiele zachowań
typowych dla magnackich rodów znanych z kart historii. Warto zwrócić
uwagę na dramat jaki niesie za sobą polityka aranżowanych
małżeństw gdzie nie liczą się żadne uczucia. Najważniejsze
jest jak najszybsze wydanie córki za mąż aby ta mogła urodzić
dziecko w pewien sposób cementujące sojusz zarówno ten polityczny
jak i gospodarczy pomiędzy rodzicami.
