
Są
takie książki, które na zawsze pozostawiają w człowieku swój
ślad. Książki, do których chce się wracać, aby znów spotkać
mieszkających w nich przyjaciół. Na pewno każdy z Was ma powieść,
do której ma szczególny sentyment. Dzisiaj chciałbym przedstawić
Wam tytuł mało znany. Książka ta ma dziwną cechę, z którą do
tej pory chyba się nie spotkałem. Otóż pożyczyłem ją kilku
różnym osobom. Ludziom, których gusta literackie są diametralnie
różne. Wszyscy oni, bez wyjątku zostali oczarowani przez Wojciecha
Świdziniewskiego i jego „Kłopoty w Hamdirholm”. Wpadłem na
pomysł aby po raz kolejny sięgnąć po tę książkę i
skonfrontować swoje pierwsze wrażenia z tym, w jaki sposób odbiorę
ją po paru latach leżenia na półce. Stąd pomysł aby napisać
„recenzję po drugim czytaniu”.
Krasnolud
Baugi po latach nieobecności wraca do rodzinnej kopalni wraz z
zakapturzoną postacią. Podczas gdy wyrusza na spotkanie ze swoim
dziadkiem Dolgthrasirem (przywódcą klanu), ziomkowie naszego
bohatera okrywają, że pod kapturem kryje się przepiękna elfka
Arien, która okazuje się być żoną Baugiego. O nienawiści jednej
rasy do drugiej nie muszę przypominać fanom gatunku. A to dopiero
początek „Kłopotów”.
„Kłopoty
w Hamdirholm” to zbiór ośmiu powiązanych ze sobą opowiadań o
losach krasnoludów zamieszkujących tytułową kopalnię. Historie
są okraszone dużą dawką dobrego humoru oraz licznych aluzji do
innych książek fantastycznych. Do tego dodajmy garść barwnych
postaci a otrzymamy mieszankę wybuchową. Nie jest jednak do końca
tak, że książka ta ma tylko i wyłącznie wymiar humorystyczny.
Hamdirholmczycy toczą bowiem krwawe boje z plemieniem Sorlich,
którzy wraz z nimi zamieszkują Górę. To właśnie w tych
potyczkach leje się krew i ginie sporo krasnoludów.
Długo
się zastanawiałem co sprawia, że książka Świdziniewskiego
potrafi zaczarować nawet wybrednego czytelnika. Doszedłem do
wniosku, że dzieje się tak dzięki temu, że autor przeplata wątki
miłosne, fantastyczne, batalistyczne (może to za duże określenie
ale nie potrafiłem znaleźć innego słowa :D) i komediowe. Tak
więc, każdy z pewnością znajduje coś dla siebie.